Rekordowa liczba rosyjskich dronów w 2025 roku
W tym roku Rosja wypuściła na Ukrainę ponad 34 tysiące dronów uderzeniowych i wabików (atrap bojowych bezzałogowców), co jest niemal dziewięciokrotnie większą liczbą niż w analogicznym okresie 2024 roku. Największa liczba dronów została odnotowana w drugiej połowie lipca, kiedy to przekroczono 2000 maszyn w ciągu tygodnia. Najpotężniejszy nalot dronowy miał miejsce w nocy 6–7 września, gdy Rosja użyła aż 810 dronów bojowych i wabików. Ukraina zestrzeliła około 92% z nich, jednak 63 urządzenia przełamały linię obrony.
Zmiana taktyki ataków dronowych
Według Mykoły Bieleśkowa z Narodowego Instytutu Badań Strategicznych Ukrainy Rosja zmieniła sposób prowadzenia ataków dronowych, wysyłając je falami i rojami, zawiłymi trasami, aby zmylić ukraińską obronę przeciwdronową oraz systemy walki elektronicznej. Rosjanie coraz częściej sięgają po wabiki wykonane z malowanego styropianu i sklejki, które w powietrzu są trudne do odróżnienia od prawdziwych dronów bojowych.
Produkcja i rozwój dronów
Produkcja dronów w Rosji została znacznie przyspieszona dzięki priorytetowi nadanemu przez Władimira Putina. Kluczowe zakłady, m.in. w Jełabudze w Tatarstanie, wytwarzają obecnie około 30 tysięcy dronów Shahed rocznie. Analitycy szacują, że do 2026 roku Rosja może podwoić produkcję tego typu bezzałogowców, tworząc swoiste imperium dronowe.
Cel i skutki ataków
Jak informuje "The Wall Street Journal", intensywność nalotów dronów nasila się zwłaszcza po дипломатичных rozmowach USA, Ukrainy i Rosji. Ekspert ISW Daniel Mealy ocenia, że to element wojny informacyjnej, mającej na celu sianie podziałów wśród partnerów zachodnich. Michael Kofman z think tanku Carnegie Endowment wskazuje, że same bombardowania, choć mogą powodować duże zniszczenia, nie wystarczą do zwycięstwa w wojnie.
„Bombardowania powodują dużo zniszczeń, ale, z tego co mówi nam historia, trudno tylko z ich pomocą wygrać wojnę. To nie jest żaden blitzkrieg.” — Michael Kofman, ekspert Carnegie Endowment for International Peace
Źródło: forsal.pl