W Łodzi na co dzień przebywa 698,6 tys. osób. Tak wynika z eksperymentalnego badania Głównego Urzędu Statystycznego, które opublikowano 1 lipca 2026 roku. To czwarty wynik w Polsce - po Warszawie, Krakowie i Wrocławiu.
Liczba dotyczy stanu na 31 grudnia 2025 roku. W porównaniu z poprzednim rokiem liczba osób przebywających w mieście wzrosła o około 2,3 tys. To także wynik o ponad 100 tys. wyższy niż w przypadku Poznania.
Skąd GUS wziął takie liczby?
Tym razem urząd nie liczył ludzi na podstawie meldunków. Zamiast tego sięgnął po tak zwane "ślady życia", czyli aktywność w rejestrach publicznych. Chodzi między innymi o dane z ZUS, NFZ, systemu podatkowego czy edukacji.
Dzięki temu udało się oszacować, ile osób faktycznie mieszka i funkcjonuje w mieście, a nie tylko ile jest tu zameldowanych. To duża różnica. Wielu łodzian pracuje i żyje w mieście, choć formalnie meldunek mają gdzie indziej.
Czy to oficjalne dane o liczbie ludności?
Nie. GUS wyraźnie zaznacza, że to badanie eksperymentalne. Nie należy go porównywać z oficjalnymi statystykami ludności. Metodologia jest inna. Zamiast miejsca zameldowania urząd analizuje rzeczywistą obecność osób na podstawie ich aktywności w publicznych rejestrach.
To oznacza, że liczba 698,6 tys. pokazuje raczej, ilu ludzi realnie korzysta z miasta - kupuje, leczy się, uczy i pracuje w Łodzi.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Dla łodzian to więcej niż ciekawostka. Dane o rzeczywistej liczbie osób w mieście pomagają planować komunikację miejską, sieć przychodni, liczbę miejsc w szkołach czy inwestycje. Im dokładniejszy obraz, tym trafniejsze decyzje samorządu.
Nowe badanie pokazuje też, że Łódź się nie wyludnia tak szybko, jak sugerują meldunki. Przez rok w mieście przybyło około 2,3 tys. osób faktycznie tu przebywających. Pełne wyniki badania GUS opublikowano 1 lipca 2026 roku i są dostępne w serwisie urzędu.
Zrodlo: Lodz
Fot. Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 pl, Ignacy Płażewski