Bezprecedensowe czystki w amerykańskim wywiadzie
W amerykańskich służbach specjalnych trwa szerokie oczyszczenie kadry. Tulsi Gabbard, dyrektor wywiadu narodowego (DNI) z nominacji Donalda Trumpa, odebrała poświadczenia bezpieczeństwa 37 obecnym i byłym oficerom, w tym czołowym ekspertom od Rosji. Na liście znalazły się osoby odpowiedzialne za raport ujawniający ingerencję Kremla w wybory prezydenckie w 2016 roku.
Wyrzucenie głównych ekspertów i napięcia w służbach
Jedną z najbardziej dotkniętych osób jest analityczka CIA z ponad 20-letnim stażem, która nadzorowała powstanie raportu o rosyjskiej ingerencji. Zakończyła ona karierę 19 sierpnia, kiedy Gabbard zabrała jej poświadczenie. Wśród wyrzuconych są także Shelby Pierson i Vinh Nguyen, współautorzy raportu, a także szef NSA gen. Tim Haugh oraz prawniczka April Doss.
Atmosfera w agencjach jest napięta, a niepewność panuje zwłaszcza wśród tych, którzy poruszają tematy kontrowersyjne politycznie. Jeden z byłych oficerów CIA podkreśla, że "bez poświadczenia nie da się pracować, nawet ekipy sprzątające je mają".
Ryzykowne ruchy administracji i dyskredytowanie raportu
Oczyszczenia kadrowe są częścią szerszej strategii podważania wiarygodności raportu o rosyjskiej ingerencji. Wewnętrzne analizy wskazują na rzekome „braki” i pośpieszne powstanie dokumentu. Gabbard ujawniła też stary raport komisji Kongresu zawierający przechwycone rozmowy i opisy agentury działającej w Rosji, mimo sprzeciwu CIA.
W ramach reform Gabbard zapowiedziała także redukcję o połowę Biura Dyrektora Wywiadu Narodowego, co budzi obawy o efektywność koordynacji 18 służb wywiadowczych USA. Działania te określane są jako ryzykowne i polarizujące środowisko wywiadowcze.
Reakcje i międzynarodowe konsekwencje
"Dziś w Moskwie i Pekinie słychać tylko brzęk kieliszków szampana" — Bill Burns, były dyrektor CIA
Sojusznicy USA pytają o powody tak ostrych działań, a przeciwnicy – głównie Kreml i Pekin – widzą w nich sukces i osłabienie amerykańskiego systemu wywiadowczego. Senator Mark Warner opisuje je jako coś nieoczekiwanego i niepokojącego nawet dla Republikanów.