Lokalno.pl wiadomości i aktualności z Twojej okolicy

Szopy pracze i inne inwazyjne gatunki w Polsce – zagrożenie dla rodzimej przyrody

Szopy pracze, choć urocze i inteligentne, należą do inwazyjnych gatunków obcych, które zagrażają polskiej faunie i florze. Problem rośnie wraz z rozprzestrzenianiem się innych IGO, a rozwiązaniem są azyle i kontrola populacji.

Szopy pracze i inne inwazyjne gatunki w Polsce – zagrożenie dla rodzimej przyrody

Inwazyjne gatunki obce – ciche zagrożenie dla przyrody

Inwazyjne gatunki obce (IGO) to rośliny i zwierzęta, które nie występowały naturalnie na terenie Polski, a ich obecność zagraża rodzimemu środowisku. W większości przypadków to działalność człowieka, jak handel czy hodowla, przyczyniła się do ich sprowadzenia i rozprzestrzenienia się.

Szopy pracze – sprytne i niebezpieczne intrygentki

Jednym z najbardziej ekspansywnych i uciążliwych IGO w Polsce są szopy pracze. Wyglądają uroczo dzięki pięknym futrom i ciemnym oczom, co skłoniło ludzi, zwłaszcza w Niemczech, do ich hodowli na fermach futrzarskich. Po zakończeniu II wojny światowej część szopów uciekła lub została wypuszczona do środowiska naturalnego.

Szopy okazały się bardzo dobrze przystosowane do życia w Polsce: nie mają naturalnych wrogów, są odporne na choroby, potrafią świetnie pływać i wspinać się po drzewach. Ich dieta jest bardzo różnorodna – od roślin, gryzoni, ptaków, ryb, po jaja, które potrafią delikatnie wyciągać z głębokich dziupli dzięki zręcznym łapkom.

W ten sposób silnie oddziałują na lokalną przyrodę, konkurując z rodzimymi gatunkami o zasoby oraz zwiększając poziom drapieżnictwa. Do tego dochodzi ryzyko przenoszenia chorób i pasożytów.

Rozprzestrzenianie się inwazyjnych gatunków

Głównymi drogami rozprzestrzeniania się IGO są między innymi hodowla futerkowa i ucieczki z ferm. Regionalna Dyrekcja Ochrony Środowiska w Gdańsku informuje, że oprócz szopów do grupy tych gatunków zaliczają się też nutrie, jenoty, bereniki kanadyjskie czy żółwie malowane.

Inne źródła rozprzestrzeniania to handel zwierzętami domowymi, akwariami oraz celowe lub przypadkowe wypuszczanie egzotycznych zwierząt do środowiska naturalnego. Gatunki morskie rozprzestrzeniają się przez wody balastowe statków i zanieczyszczenia na kadłubach.

Azyle dla IGO – humanitarne rozwiązanie

W Polsce planowano w 2024 roku utworzenie Centralnego Azylu dla Zwierząt, który miał zapewnić schronienie i odizolowanie gatunków IGO. Projekt utknął w toku legislacyjnym z powodu problemów finansowych i protestów mieszkańców. Obecna ustawa nie przewiduje istotnych narzędzi, takich jak kastracja tych zwierząt, co utrudnia kontrolę populacji.

Głównym oficjalnym sposobem ograniczania populacji IGO jest polowanie całoroczne, które jednak budzi kontrowersje ze względu na dobrostan zwierząt. Zwierzęta trafiają też do azylów lub ogrodów zoologicznych, choć takich ośrodków jest w Polsce niewiele, a na Pomorzu brak ich całkowity brak.

Fundacja Szopowisko – przykład azylu dla szopów

Jednym z nielicznych legalnych azylów jest Fundacja Szopowisko na Dolnym Śląsku, prowadzona przez lek. wet. Grzegorza Dziwaka. Obecnie opiekuje się 235 szopami, które mają tu zapewnione warunki do życia i zabawy w specjalnych wolierach.

„Szopy, jako istoty żyjące i czujące zasługują na nasz szacunek i pomoc. Pamiętajmy, że to nie zwierzęta są winne swej inwazyjności, a my - ludzie!” — Grzegorz Dziwak, Fundacja Szopowisko

Azyl przyjmuje także inne zwierzęta IGO, takie jak nutrie, norki czy papugi, i utrzymuje się głównie z darowizn.

Potrzeba dalszych działań

Joanna Niedźwiecka z Generalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska podkreśla konieczność podejmowania działań zaradczych przy każdym stwierdzeniu IGO, które oznaczają eliminację, izolację bądź kontrolę populacji ze względu na ochronę różnorodności biologicznej Polski.

Źródło: Dziennik Bałtycki