Aktualna propozycja rządu
Ministerstwo Finansów, reprezentowane przez wiceministra Juranda Dropa, bada obecnie możliwość wzrostu płac w sektorze budżetowym o 3 proc. W liście do przewodniczącego Rady Dialogu Społecznego podkreślił, że proponowana podwyżka ma na celu ochronę wynagrodzeń przed spadkiem wartości nabywczej w związku z prognozowaną inflacją.
Stanowiska stron społecznych
Organizacje pracownicze oraz pracodawcy wyrażają niezadowolenie z tej propozycji. Pracownicy sektora publicznego postulują podwyżkę wynoszącą co najmniej 12 proc., natomiast pracodawcy oczekują minimum 5 proc. wzrostu płac. Podkreślają, że obecna propozycja nie uwzględnia rosnących wyzwań związanych z jakością usług publicznych oraz konkurencyjnością na rynku pracy.
Dialog i dalsze kroki
Wiceminister Drop zaznaczył, że rząd jest otwarty na dialog i szukanie rozwiązań korzystnych dla gospodarki. Jednocześnie wskazał, że fundusz płac w sektorze finansów publicznych osiągnął najwyższy poziom od 2002 roku. Zgodnie z obowiązującymi regulacjami, jeśli Rada Dialogu Społecznego nie uzgodni wysokości minimalnego wynagrodzenia do 15 września, decyzję podejmie Rada Ministrów.
- Proponowany wzrost płac o 3% to koszt rzędu około 6,8 mld zł rocznie.
- Każdy dodatkowy punkt procentowy podwyżki zwiększa koszty budżetu o około 2,3 mld zł.
- Pracownicy budżetówki domagają się podwyżek rzędu 12%, pracodawcy minimum 5%.
"Wzrost wynagrodzeń o 3 proc. w 2026 r. oznacza wydatek dla budżetu państwa w wysokości ok. 6,8 mld zł. Każdy dodatkowy punkt procentowy oznaczałby dodatkowy wzrost kosztów dla budżetu o wysokość ok. 2,3 mld zł" — Jurand Drop, wiceminister finansów
Źródło: money.pl