Remisy zamiast zwycięstw kłopotem Motoru
Motor Lublin w obecnej rundzie Ekstraklasy notuje niewiele porażek, ale za to zbyt dużo remisów, które utrudniają wskoczenie wyżej w tabeli. Trener Mateusz Stolarski uważa, że drużyna może mieć pretensje tylko do siebie za utracone punkty:
"Problemem Motoru w tej rundzie jest to, że mamy prawie najmniej porażek, ale za dużo remisujemy. Drugi mecz z rzędu możemy mieć pretensje tylko do siebie" — Mateusz Stolarski, trener Motor Lublin
Po szybkim golu rywala z Zagłębia Lubin lublinianie mieli co najmniej dwie okazje, które powinni wykorzystać, jednak przerwa zakończyła się wynikiem 1:0 dla gospodarzy. Po zmianie stron Motor pokazał inicjatywę i zdobył dwie bramki, lecz zamiast kontynuować ofensywę, drużyna skoncentrowała się na przetrwaniu wyniku. Stolarski krytykuje tę decyzję:
"Uznaliśmy, że lepiej będzie przetrwać niż grać. To nie chodzi o brak kondycji, ale o brak konsekwencji w dążeniu do zdobycia trzeciego gola" — Mateusz Stolarski
Zarządzanie meczem i styl gry
Trener podkreśla, że Motor jest zespołem stworzonym raczej do posiadania piłki niż do defensywy bez futbolówki. Po stracie wyrównującej bramki z rzutu karnego motywacja i gra kontry były niewystarczające. Stolarski podsumował:
"Możemy żałować tego punktu, bo zdobyliśmy go po grze, która nie była konsekwentna. Zamieniłbym cztery remisy na dwie porażki i dwa zwycięstwa, bo to dałoby nam więcej punktów" — Mateusz Stolarski
Wypowiedź Leszka Ojrzyńskiego z Zagłębia Lubin
Trener rywali zauważa, że po dobrym początku jego zespół się cofnął, ale dobrze utrzymał prowadzenie do przerwy. W drugiej połowie otrzymał dwa szybkie ciosy, jednak konsekwentnie naciskał aż do wyrównania. Podkreślił również poświęcenie swoich zawodników:
"Trzech piłkarzy wyszło na boisko na własną odpowiedzialność, mimo problemów zdrowotnych. Szacunek dla nich za zaangażowanie" — Leszek Ojrzyński, trener Zagłębia Lubin
Aktualna sytuacja trenera Mateusza Stolarskiego
Mateusz Stolarski prowadzi Motor Lublin od marca 2024 roku. W swoim debiutanckim sezonie awansował z zespołem do Ekstraklasy po 32 latach przerwy. Pomimo krytyki za serię meczów bez zwycięstwa, klub wciąż mu ufa i przedłużył kontrakt do 2027 roku, co świadczy o zaufaniu do jego pracy i potencjału drużyny.
Źródło: Dziennik Wschodni