Lech Poznań po raz pierwszy w tym sezonie PKO BP Ekstraklasy nie zwyciężył, remisując u siebie 1:1 z Koroną Kielce. Mecz był wyrównany, a jedynego gola dla Kolejorza zdobył nowy zawodnik Luis Palma, który stał się kluczową postacią starcia.
Przed spotkaniem poznaniacy podchodzili po bolesnym odpadnięciu z III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów, co wpłynęło na zmiany w składzie. Trener Niels Frederiksen zdecydował się na trzy roszady względem meczu z Crveną zvezdą, między innymi wprowadzając Michała Gurgula i Filipa Jagiełłę oraz Kornela Lismana na miejsce kontuzjowanego Roberta Gumnego.
Mecz rozpoczął się pod dyktando gospodarzy, a Luis Palma już w 3. minucie miał okazję na gola, jednak bramkarz Korony Xavier Dziekoński obronił jego lekki strzał. Z czasem goście z Kielc coraz śmielej atakowali, a w 20. minucie padła bramka dla Korony, która została jednak anulowana po interwencji VAR z powodu spalonego. Kolejorz szukał szans, często dośrodkowując zwłaszcza z prawej strony boiska, ale obrona Korony skutecznie wyjaśniała zagrożenie.
Po przerwie Lech szybko objął prowadzenie dzięki Luisowi Palmie, lecz bramka została cofnięta przez VAR. W 64. minucie to Korona wykorzystała błąd w obronie Lecha, a Dawid Błanik zdobył gola, dając swojej drużynie prowadzenie. Kolejorz jednak nie poddał się i w 84. minucie po doskonałym dośrodkowaniu Mikaela Ishaka Palma zdobył wyrównującą bramkę, wpisując się na listę strzelców po raz pierwszy dla Lecha.
Teraz zespół Nielsa Frederiksena będzie przygotowywał się do czwartkowego meczu IV rundy eliminacji Ligi Europy z belgijskim Genkiem, starając się odzyskać formę i zbudować przewagę w europejskich rozgrywkach.
Więcej szczegółów o meczu można znaleźć w artykule Nowy nabytek Lecha Poznań ratuje punkt.