Szybka i precyzyjna reakcja Wojska Polskiego
Podczas rozmowy w programie "Fakty po faktach" na TVN24 gen. Wiesław Kukuła zaznaczył, że system obrony powietrznej Polski został uruchomiony błyskawicznie, a polscy i sojuszniczy piloci mieli preautoryzację do zestrzeliwania zagrożeń kierujących się na polskie terytorium.
Selekcja celów i priorytety operacyjne
Kluczowe było wyraźne rozróżnianie pomiędzy tzw. wabikami a prawdziwymi dronami bojowymi wyposażonymi w głowice wybuchowe, takimi jak Shahedy przenoszące ładunki od 5 do 15 kg. Generał podkreślił, że Wojsko nie marnowało zasobów na eliminację pomniejszych obiektów testujących obronę, lecz skupiało się na realnych zagrożeniach.
Decyzje odnośnie działań podejmowano w Centrum Operacji Powietrznych, gdzie szef DORSZ gen. Maciej Klisz analizował sytuację i wskazywał priorytety. Generał Kukuła zaznaczył, że politycy obecni w dowództwie nie ingerowali w decyzje operacyjne.
"Czysty strzał" dla pilotów
"Piloci mieli już zgodę na niszczenie, jeśli pojawiło się zagrożenie dla RP. Powiedzieliśmy im: macie czysty strzał - róbcie to." — gen. Wiesław Kukuła, Szef Sztabu Generalnego WP
Odpowiadając na krytykę strzelania do mniej groźnych dronów drogimi pociskami, generał zaakcentował, że życie Polaka nie ma ceny i priorytetem jest ochrona bezpieczeństwa obywateli, niezależnie od kosztu użytej broni.
Rola samolotów F-35
Według gen. Kukuły, samoloty F-35 odegrały szczególną rolę dzięki swoim zaawansowanym sensorom, które wykrywały cele niewidoczne dla radarów naziemnych. Były one wsparciem dla F-16 i stanowiły element „game changer” w obronie powietrznej. Pierwsze polskie F-35 mają pojawić się stacjonować w Łasku w 2026 roku, co jeszcze zwiększy możliwości obronne kraju.
Ostrzeżenia ze strony Białorusi i współpraca międzynarodowa
Gen. Kukuła poinformował, że Polska otrzymała od Białorusi ostrzeżenia o zbliżających się dronach, co okazało się istotne dla szybkiej reakcji. Pomimo eskalacji napięć na granicy, polskie dowództwo przyjęło współpracę białoruską pozytywnie i przekazało z kolei dane o obiektach kierujących się w stronę Białorusi.
W trakcie operacji Polska współpracowała z NATO i była przygotowana na potencjalną eskalację, łącznie z możliwością wyłączenia lotnisk cywilnych i wsparciem sił sojuszniczych, w tym żołnierzy z Niemiec.
Źródło: dziennikwschodni.pl