Dramatyczne zdarzenie na wrocławskim Gaju
Pepsi, łagodna kotka z Wrocławia, padła ofiarą okrutnego aktu przemocy – ktoś postrzelił ją aż 18 razy z broni pneumatycznej. Zwierzę musiało zostać zwabione do pomieszczenia, gdzie zostało bezradne i wykorzystane jako "żywa tarcza". Podczas gdy właściciele szukali jej po okolicy, kotka w ciężkim stanie wróciła do domu.
Stan zdrowia Pepsi i leczenie
Pepsi, pokryta śrutem i ranami, miała m.in. cztery pociski w okolicy głowy, w tym nad okiem, które zostało tak mocno uszkodzone, że konieczna była jego amputacja. Śrut nadal tkwi w kościach, a próba jego usunięcia mogłaby pogorszyć stan kotki. O sytuacji mówi Norbert Ziemlicki z Fundacji Most Nadziei:
"To 18 strzałów, czyli 18 śrutów w kocie? Nie chodził luzem. Ten kot musiał być gdzieś zamknięty i ten ktoś musiał do niego strzelać. Zrobił sobie żywą tarczę ze zwierzęcia. To nie pierwszy przypadek, że we Wrocławiu się strzela do kotów."
Akcja Fundacji Most Nadziei i nagroda za pomoc
Fundacja Most Nadziei wraz z właścicielką Pepsi zainicjowała zbiórkę nagrody za pomoc w ujęciu sprawcy okrutnego znęcania się nad zwierzęciem. Aktualnie kwota wynosi 3 tysiące złotych i jest systematycznie powiększana. Jeśli sprawca nie zostanie wskazany, środki zostaną przeznaczone na pomoc wolno żyjącym kotom zimą.
Problem agresji wobec zwierząt we Wrocławiu
Zdaniem fundacji, incydenty ze strzelaniem do zwierząt są we Wrocławiu powtarzalne i nie dotyczą wyłącznie kotów, ale także ptaków takich jak sroki, wrony czy gołębie. Apelują o czujność i współpracę w tropieniu sprawców.
Źródło: Radio Wrocław