Chiński przywódca mobilizuje sojuszników
Na zakończonym w poniedziałek w Tiencinie szczycie Szanghajskiej Organizacji Współpracy (SzOW) Xi Jinping zgromadził liderów ponad 20 państw, w tym Rosji, co jest interpretowane jako znak rosnącego wpływu Chin na scenie międzynarodowej. Spotkanie to podkreśliło dążenie Pekinu do zakończenia dominacji USA w światowym porządku, zapowiadanej przez Chiny od lat.
Kontrast z polityką Donalda Trumpa
Hiszpański dziennik "El Pais" zauważa, że szczyt w Tiencinie przyćmił historyczne spotkanie Trumpa z Putinem na Alasce, które zakończyło się jedynie pustymi deklaracjami o pokoju. Ponadto Trump zdemontował tradycyjną amerykańską "soft power" poprzez redukcję dyplomacji, likwidację instytucji współpracy oraz stosowanie arbitralnych ceł i gróźb wobec sojuszników. To pozostawiło geopolityczną próżnię, którą wypełniają teraz Chiny.
Nowe sojusze i geopolityczne zmiany
"El Pais" wskazuje na zacieśniające się relacje między Chinami a Indiami, co podważa amerykańską strategię wykorzystania Indii przeciw Chinom. Również Rosja odnalazła pewne pole manewru dzięki zmniejszeniu presji ze strony Waszyngtonu w kontekście wojny na Ukrainie.
Wojna handlowa i dyplomatyczne napięcia
Pomimo napięć, Xi Jinping podkreślał, że wojna handlowa nie ma zwycięzców, apelując o ochronę wielostronnego systemu handlowego i otwartego środowiska współpracy. Tymczasem Donald Trump wielokrotnie krytykował Xi za utrudnienia w porozumieniach i podkreślał, że trudno się z nim dogadać. W maju 2025 roku doszło do porozumienia o czasowym obniżeniu ceł między USA a Chinami, jednak relacje pozostają napięte.
Napięcia wokół Tajwanu
Relacje Chin i Tajwanu pozostają jednym z najbardziej delikatnych punktów. Trump twierdził, że Xi Jinping zapewnił go, iż nie zaatakuje Tajwanu w trakcie jego prezydentury, jednocześnie jednak ostrzegając, że Chiny są cierpliwe w długofalowej perspektywie.
"Trump zdemontował wielką 'soft power' swojego kraju; zlikwidował dyplomację i agencje współpracy; ukarał przyjazne i sąsiednie kraje groźbami aneksji i arbitralnymi cłami, (...) pozostawiając geopolityczną próżnię, którą teraz wypełnia Pekin." — El Pais
Źródło: Bankier.pl