Nowe koryto rzeki i żywioł szlamu
Podczas zeszłorocznej powodzi rzeka wyrąbała sobie nowe koryto, zalewając Stronie Śląskie. Woda na parterze sięgała prawie dwóch metrów, a towarzyszył jej gęsty szlam – błoto pomieszane z fragmentami zniszczonych domów, meblami, przedmiotami codziennego użytku i wrakami samochodów sprasowanych niczym puszki po piwie.
Pierwsze chwile i reakcja wolontariuszy
Kuba Karp, mieszkaniec Jeleniej Góry, relacjonuje, jak w pierwszych dniach po powodzi na miejscu panował chaos, a służby były jeszcze nieliczne. Po usłyszeniu o dramacie mieszkańców postanowił natychmiast pomóc – kupił kalosze, skontaktował się z właścicielami zniszczonej pizzerii i wyruszył na miejsce.
„Tamci ludzie tracili domy, dorobek życia. Trzeba było pojechać.” — Kuba Karp, wolontariusz
Codzienna walka z szlamem i zniszczeniami
Wolontariusze pierwszego dnia wynosili z zalanych piwnic sprzęty i resztki rzeczy osobistych, drugiego dnia dołączali kolejni — około dwudziestu osób działało razem, pracując niemal bez słów przy łopatach, wiadrach i taczkach. Szlam w piwnicach sięgał po kolana.
Na miejscu byli ludzie z różnych stron Polski – anestezjolog z Warszawy, pracownik IPN z Wrocławia, pasjonat historii. Nie liczyły się nazwiska ani poglądy polityczne, jedynie pomoc i obecność przy poszkodowanych.
Zniszczenia po powodzi
Mosty zostały zerwane, zabudowania gospodarcze doszczętnie zmiecione, a nawet straż miejska w tym rejonie praktycznie nie istniała – ich siedziba została całkowicie zniszczona przez żywioł.
„To wyglądało jak po wojnie, chociaż nigdy na wojnie nie byłem.” — Kuba Karp, wolontariusz
Rok później
Obecnie właściciele zniszczonej pizzerii działają ponownie i odnowili swoje lokale. Mimo tego, jak przypomina Kuba, tamten czas to był przede wszystkim ludzki dramat i potrzeba wzajemnej solidarności.