Atak w lesie przy drodze S3
Marcin, 46-letni puławianin i kierowca międzynarodowej firmy transportowej, w sobotę zatrzymał się ciężarówką na parkingu MOP Racula przy drodze ekspresowej S3 w województwie lubuskim, aby odbyć wymaganą przerwę.
W niedzielę rano mężczyzna udał się do pobliskiego lasu na grzyby. Ostatni kontakt z nim był około południa, a tuż po godz. 13:30 zadzwonił pod numer alarmowy 112.
Urazy i śmierć
Na miejscu pojawiły się służby ratunkowe, które zastały Marcina w tragicznym stanie po ataku trzech agresywnych psów. Psy porozrywały jego ubranie i ciało, pozostawiając liczne rany szarpane. Mimo podjętej operacji w Szpitalu Uniwersyteckim w Zielonej Górze, mężczyzna zmarł 15 października.
„Lekarz na izbie przyjęć, jak długo żyje i praktykuje, nigdy nie widział, żeby człowiek był tak pogryziony” — Joanna, partnerka Marcina
Śledztwo i okoliczności
Prokuratura Okręgowa w Zielonej Górze prowadzi śledztwo w sprawie. Ustalono, że za atakiem stały najpewniej trzy owczarki belgijskie, które uciekły z pobliskiej strzelnicy. Właścicielem psów miał być były policjant.
Zgodnie z informacjami radia RMF, grozi mu odpowiedzialność karna od 5 lat więzienia do dożywocia za spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu skutkującego śmiercią.
Reakcje lokalnej społeczności
W internecie oraz mediach lokalnych pojawiły się komentarze sprzeciwiające się bezkarności właściciela i wzywające do odpowiedzialności za zwierzęta.
- Posłanka Magdalena Filipek-Sobczak zaapelowała o pilne wyjaśnienie okoliczności tragedii.
- Mariusz Wicik, przewodniczący Rady Miasta Puławy, podkreślił, że to moment refleksji nad odpowiedzialnością właścicieli zwierząt.
- Lokalni mieszkańcy wyrażają złość i żal, domagając się kary dla właściciela.
„Skąd w lesie wzięły się groźne niezabezpieczone psy?! Właściciel powinien ponieść karę więzienia! Zginął człowiek przez jego niedbalstwo!” — Dorota, internautka