Lokalno.pl wiadomości i aktualności z Twojej okolicy

Rosyjski dron eksplodował 50 km od Warszawy – MSZ wysłało notę protestacyjną

W nocy z 19 na 20 sierpnia w Osinach na Lubelszczyźnie eksplodował niezidentyfikowany dron, prawdopodobnie rosyjski, co wywołało ostrą reakcję polskiego MSZ. Incydent ujawnia luki w systemach obrony powietrznej i skłania do przyspieszenia rozwoju tarczy antydronowej.

Rosyjski dron eksplodował 50 km od Warszawy – MSZ wysłało notę protestacyjną

Incydent w Osinach i reakcja MSZ

W nocy z 19 na 20 sierpnia w miejscowości Osiny na Lubelszczyźnie doszło do wybuchu niezidentyfikowanego bezzałogowego statku powietrznego. 21 sierpnia Ministerstwo Spraw Zagranicznych wystosowało notę protestacyjną do Rosji, uznając incydent za rażące naruszenie suwerenności Polski oraz międzynarodowego traktatu o współpracy. Warszawa domaga się wyjaśnień i zaprzestania prowokacyjnych działań.

„To naruszenie traktatu o przyjaznej współpracy oraz Konwencji o międzynarodowym lotnictwie cywilnym” — Ministerstwo Spraw Zagranicznych

Nowe ustalenia śledztwa

Prokuratura w Lublinie wskazuje, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo pochodzenia drona z terytorium Białorusi. W pobliżu miejsca zdarzenia zabezpieczono też trzy linie energetyczne z świeżymi uszkodzeniami, mogącymi mieć związek z przelotem lub upadkiem maszyny. Na szczątkach znaleziono również napis, prawdopodobnie w języku koreańskim, co sugeruje użycie komponentów z międzynarodowego rynku technologicznego, charakterystycznego dla konfliktów hybrydowych.

Jakiego typu był to dron?

Według MON wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz generała Dariusza Malinowskiego, mógł to być dron-wabik z głowicą samodestrukcyjną, który nie miał bojowej głowicy, a jego celem było zmanipulowanie systemów obrony powietrznej. Samoloty wojskowe zostały natychmiast poderwane, ale nie odnotowano innych śladów eksplozji ani obecności dodatkowych dronów.

Dron 50 km od Warszawy – poważne zagrożenie dla bezpieczeństwa

Incydent w Osinach, zaledwie około 50 km od stolicy, pokazuje, że dron pokonał ponad 100 km w głąb Polski, pozostając niewykryty przez systemy radarowe czy inne służby. To wyraźne ostrzeżenie dla polskiego systemu obronnego, który nie dysponuje jeszcze w pełni skuteczną tarczą antydronową.

Różne hipotezy i wątpliwości

Eksperci zauważają sprzeczność pomiędzy określeniem drona jako wabika, który powinien być łatwo wykrywalny, a faktem, że obiekt ten leciał bardzo nisko i był trudny do namierzenia – cechy typowe dla dronów kamikadze lub zwiadowczych. Pojawiają się też hipotezy o hybrydowej konstrukcji. Oficjalnie brak jest bezpośrednich dowodów na rosyjskie pochodzenie, ale takie przesłanki wydają się najbardziej prawdopodobne, choć uwzględnia się też możliwość zaangażowania Białorusi lub innych państw.

Polska tarcza antydronowa w budowie

Polska od dłuższego czasu rozwija system obrony przed dronami, w tym zakup aerostatów radarowych zdolnych wykrywać małe obiekty. System łączy rozpoznanie radiolokacyjne, przeciwrakietowe i środki neutralizacji dronów. Według ministra obrony, pierwsze tego typu urządzenia zaczną działać w najbliższych miesiącach. Jednak przykład z Osin jasno pokazuje, że zagrożenie jest realne, a skuteczna obrona wymaga dalszych inwestycji i doskonalenia procedur.

Źródło: Forsal.pl