Stanowisko premiera Donalda Tuska
Premier Donald Tusk podczas wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie wyraził stanowisko Polski wobec zatrzymania obywatela Ukrainy Wołodymyra Ż., podejrzanego o wysadzenie gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Podkreślił, że wydanie podejrzanego innemu państwu nie leży w interesie Polski.
„W interesie Polski i w interesie zwykłego poczucia przyzwoitości i sprawiedliwości na pewno nie jest oskarżanie albo wydawanie tego obywatela w ręce innego państwa.” — Donald Tusk, premier
Szef rządu zaznaczył, że sprawa ta jest znana od wielu miesięcy i Polska już wtedy przekazała swoje jasne stanowisko zarówno byłemu kanclerzowi Niemiec, jak i prezydentowi Ukrainy.
Odpowiedzialność za Nord Stream 2
Premier Tusk zwrócił uwagę, że prawdziwym problemem nie jest fakt wysadzenia Nord Stream, lecz sama decyzja o budowie tego gazociągu, która była przeciwna interesom Polski, Ukrainy oraz całej Europy.
„Z naszego punktu widzenia jedynymi osobami, które powinny wstydzić się i powinny milczeć w kwestii Nord Stream 2, to są te osoby, które zdecydowały o budowie.” — Donald Tusk, premier
Dodał też, że oskarżenia względem polskich rządów o poparcie dla tej inwestycji są nieprawdziwe i szkodzą reputacji Polski.
Informacje o zatrzymaniu i dalsze procedury
49-letni obywatel Ukrainy Wołodymyr Ż. został zatrzymany 30 września w Polsce na podstawie europejskiego nakazu aresztowania wydanego przez Federalny Trybunał Sprawiedliwości w Karlsruhe. Podejrzany jest o sabotaż, zniszczenie mienia i rurociągu Nord Stream 2. Obecnie przebywa w Areszcie Śledczym w Warszawie, a sąd przedłużył jego areszt do 9 listopada.
Decyzję o potencjalnym wydaniu podejrzanego Niemcom podejmie sąd po zapoznaniu się z dokumentacją przesłaną przez strony niemiecką. Mężczyzna ma 100 dni na zapoznanie się z materiałami, a termin rozprawy w tej sprawie zostanie wkrótce wyznaczony.
Atak na Nord Stream
Atak na instalacje gazociągów Nord Stream 1 i Nord Stream 2 miał miejsce 26 września 2022 roku na dnie Morza Bałtyckiego, około 80 metrów pod wodą. Zniszczone zostały trzy z czterech przewodów transportu gazu z Rosji do Niemiec, co nastąpiło ponad siedem miesięcy po rozpoczęciu pełnoskalowej rosyjskiej agresji na Ukrainę.
Podejrzany Ukrainiec zaprzecza udziałowi w tym zdarzeniu, twierdząc, że w czasie ataku przebywał na terytorium Ukrainy.
Źródło: Bankier.pl