Incydenty z rosyjskimi dronami
W dniu 10 września polskie i holenderskie myśliwce zestrzeliły jedynie część rosyjskich dronów, które naruszyły polską przestrzeń powietrzną. 13 września podobny incydent miał miejsce nad Rumunią, gdzie rosyjski bezzałogowiec przeszedł do terytorium kraju. W odpowiedzi na te prowokacje szef NATO, Mark Rutte, uznał zestrzelenie dronów za „duży sukces”. Jednak prezydent USA Donald Trump wyraził ostrożność, podkreślając, że „to nie jest wojna Trumpa” i zdystansował się od konfrontacji z Rosją na terytorium Europy.
Jak funkcjonuje europejski system obrony powietrznej?
Teoretycznie system obrony powietrznej NATO w Europie opiera się na trzech głównych elementach:
- Wczesne wykrywanie zagrożeń – realizowane przez 14 samolotów AEWC bazujących zwykle w Geilenkirchen w Niemczech, wspieranych przez drony obserwacyjne RQ-4D Phoenix startujące z Sycylii.
- Patrole myśliwców – różne państwa członkowskie odpowiadają za ochronę przestrzeni powietrznej nad wybranymi regionami, m.in. Włochy, Hiszpania i Węgry nad Bałtykiem, Dania i Norwegia nad Polską, a także Francja, która już zapowiedziała wysłanie trzech myśliwców Rafale do Polski.
- Systemy naziemne – wschodnioeuropejskie państwa dysponują własnymi radarami i środkami obrony, uzupełnianymi przez nowoczesne systemy Patriot dostarczane przez Niemcy i Holandię.
Dodatkowo USA posiadają niszczyciele z systemami radarowymi na morzu oraz naziemne radary w Polsce i Rumunii, będące częścią zintegrowanego systemu obrony powietrznej i rakietowej (IAMD) koordynowanego z bazy NATO w Ramstein.
Wyzwania i ograniczenia systemu
Pomimo pozorów siły, realność obrony powietrznej NATO pozostawia wiele do życzenia.
- Wiele systemów obronnych dostarczonych na Ukrainę nie zostało zastąpionych, co osłabia zdolności Sojuszu.
- Mark Rutte podkreślił, że aby spełnić wymogi planów wojennych, Sojusz musi zwiększyć zdolności obrony powietrznej nawet o 400 proc.
- Rosyjskie drony są trudne do wykrycia wśród zakłóceń i natłoku innych obiektów powietrznych.
- Zestrzeliwanie tanich dronów drogimi pociskami jest nieekonomiczne i nieefektywne.
- Brak jest zdecydowanego wsparcia ze strony USA, które pod rządami Trumpa jawi się jako niechętne angażowaniu swoich systemów obronnych na terenie Europy, co ogranicza potencjał współpracy i uzupełniania zasobów.
Perspektywy i ocena
„Economist” wskazuje, że chociaż mechanizmy obronne są zaawansowane technologicznie i oparte na współpracy państw NATO, to Europa pozostaje w defensywie i zależna od amerykańskiego wsparcia, które w obecnym klimacie politycznym może nie być wystarczające.
Europa pozostaje więc w defensywie wobec wyzwań ze strony Rosji, zwłaszcza w sytuacji, gdy zdolności obronne Sojuszu wymagają pilnego wzmocnienia — podsumowuje brytyjski tygodnik.
Źródło: Bankier.pl