Problem emerytur groszowych
Emerytury groszowe to bardzo niskie świadczenia wypłacane przez ZUS osobom, które przed reformą emerytalną z 1999 roku nie wypracowały odpowiedniego stażu pracy. Ich wysokość zależy od zgromadzonych składek i waloryzacji, a często kwoty miesięczne są tak małe, że nie wystarczają na pokrycie najprostszych wydatków, szczególnie gdy nie ma innych źródeł dochodu.
Co więcej, utrzymanie tych wypłat generuje dla ZUS koszty przewyższające wartość samej emerytury – czasami na przykład koszt przekazu pocztowego przewyższa wysokość świadczenia.
Jak ZUS wylicza emerytury groszowe?
Wysokość świadczenia obliczana jest przez ZUS jako suma środków zgromadzonych na koncie emerytalnym i subkoncie podzielona przez liczbę miesięcy dalszego trwania życia, ustalaną corocznie przez GUS.
Prawo do minimalnej emerytury mają jedynie osoby z odpowiednim stażem: co najmniej 20 lat pracy dla kobiet i 25 lat dla mężczyzn. Bez wymaganego stażu, nawet jeżeli wyliczona kwota jest niższa od minimalnej (obecnie 1 878,91 zł), ZUS wypłaca wyliczoną niską emeryturę – niekiedy wynoszącą kilka czy kilkanaście złotych, a nawet grosze.
Planowane rozwiązania i zmiany prawne
Rząd przygotowuje zmiany w ustawie o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, mające zlikwidować problem emerytur groszowych.
Najbardziej radykalnym rozwiązaniem jest zapewnienie minimalnej emerytury wszystkim płacącym składki, niezależnie od stażu pracy – jednak to rozwiązanie obciążające budżet.
Obecnie rząd skłania się ku bardziej oszczędnej opcji polegającej na:
- wypłacie jednorazowej całej zawartości konta i subkonta emerytalnego zamiast comiesięcznych niskich przelewów,
- zapewnieniu jednej wypłaty po osiągnięciu wieku emerytalnego i złożeniu wniosku o emeryturę,
- zaprzestaniu kosztownych drobnych, comiesięcznych wypłat, które niepokrywają nawet kosztów obsługi.
Takie rozwiązanie jest korzystne zarówno dla emerytów, jak i dla ZUS czy budżetu państwa, choć wymaga jeszcze szczegółowych analiz i procesu legislacyjnego.
Dodatkowe zmiany w systemie wypłat
Wiceminister Sebastian Gajewski wskazał, że jednym z planów jest także wypłacanie najniższych świadczeń nie co miesiąc, lecz kwartalnie, aby ograniczyć koszty ich obsługi. Osoby nadal zachowałyby status emeryta, a zmiana ta odpowiada na problem absurdalnych wypłat na poziomie kilku groszy.
„Są emerytury wypłacane w wysokości dwóch groszy osobom, które pracowały w życiu przez jeden dzień. Takich świadczeń nie jest dużo, natomiast rzeczywiście koszty ich obsługi znacząco przekraczają samą ich wysokość. Zgadzam się, że to jest nieracjonalne.” — Sebastian Gajewski, wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej
Źródło: Forsal.pl