Trwający ponad pół roku strajk pracowników wywozu śmieci
Strajk rozpoczął się 11 marca 2025 roku, jednak problemy z wywozem odpadów pojawiły się już w styczniu, gdy na ulicach Birmingham zaczęły pojawiać się sterty nieodebranych śmieci. W drugiej co do wielkości brytyjskiej miejscowości mieszkańcy coraz częściej zgłaszają obawy związane z zagrożeniem zdrowia i plaga szkodników.
Przyczyny i żądania protestujących
Związek zawodowy Unite, reprezentujący pracowników, zdecydowaną większością głosów podjął decyzję o przedłużeniu strajku do marca 2026 roku. Protestujący sprzeciwiają się likwidacji stanowiska specjalisty ds. recyklingu oraz redukcji liczby osób obsługujących śmieciarki z czterech do trzech, co ich zdaniem spowoduje stratę około 8 tys. funtów w wynagrodzeniach 171 pracowników.
Lokalne władze utrzymują, że zmiany dotkną jedynie 17 osób, a finansowe skutki nie będą tak dotkliwe, jak twierdzi związek zawodowy.
Wpływ strajku na miasto i mieszkańców
W efekcie strajku na ulicach gromadzą się worki i kontenery ze śmieciami, co doprowadziło do spadku poziomu recyklingu z 22,9% do 15,4%. Większość odpadów trafia teraz na wysypiska lub do spalarni zamiast do punktów recyklingu. Zalegające bioodpady przyciągają szczury, lisy i karaluchy, wywołując niepokój mieszkańców.
Magistrat wprowadził plan awaryjny umożliwiający odbiór śmieci z nieruchomości raz w tygodniu, z wyłączeniem odpadów do recyklingu i biodegradowalnych. Mieszkańcy mogą także korzystać z punktów recyklingu lub utylizacji w okolicznych miastach, takich jak Kings Norton czy Sutton Coldfield.
Brak postępów w negocjacjach
Negocjacje między Radą Miasta a związkiem zawodowym zakończyły się bez porozumienia na początku lipca 2025 roku. Od tego czasu sytuacja się nie poprawiła, a mieszkańcy wyrażają rosnącą frustrację z powodu narastającego kryzysu sanitarnego.
„Płacimy jak w zachodnioeuropejskim mieście, a żyjemy jak w dzielnicy slumsów” — starszy mieszkaniec Sparkhill, Birmingham