Atak na biuro PO przy ulicy Wiejskiej
W piątek, 17 października po godz. 15, doszło do próby podpalenia siedziby Platformy Obywatelskiej w Warszawie, mieszczącej się przy ulicy Wiejskiej 12A. Dwóch mężczyzn chciało rzucić tzw. koktajl Mołotowa w drzwi biura krajowego partii. Butelka zapalająca rozbiła się przed wejściem, a drzwi zostały osmolone, w otoczeniu leżały odłamki szkła.
Świadek powstrzymał atak i doszło do szarpaniny
Poseł KO Witold Zembaczyński, który jako jeden z pierwszych znalazł się na miejscu zdarzenia, przekazał, że świadek z wnętrza lokalu uniemożliwił rozprzestrzenienie się ognia. Mężczyzna odepchnął podpalającego i próbował ująć jednego ze sprawców, doszło do szarpaniny. Napastnik krzyczał obraźliwe słowa skierowane do zwolenników Platformy Obywatelskiej, co wskazuje na motywację polityczną ataku.
"Mieliśmy tutaj akt terroru. Jeden ze sprawców rzucił koktajl Mołotowa w drzwi, gdzie mieści się Biuro Krajowe Platformy Obywatelskiej, drugi próbował to podpalić" — Witold Zembaczyński, poseł KO
Reakcja służb i polityków
Na miejscu pracuje policja, która zabezpieczyła teren i prowadzi śledztwo. Trwają poszukiwania sprawców ataku, którzy uciekli z miejsca zdarzenia. Nie odnotowano osób poszkodowanych. Szef MSWiA Marcin Kierwiński podkreślił na platformie X, że sprawcy nie pozostaną bezkarni, a atak jest efektem narastającej mowy nienawiści wobec Platformy Obywatelskiej.
"Policja działa. Sprawcy nie pozostaną bezkarni. Po obrzydliwych słowach Bąkiewicza apelowaliśmy do władz PiS o potępienie tej mowy nienawiści. Potępienia nie było. Były zachwyty" — Marcin Kierwiński, szef MSWiA
Skala zagrożenia i znaczenie incydentu
Poseł Zembaczyński ocenił, że była to bardzo niebezpieczna sytuacja, która mogła doprowadzić do tragedii. Atak wzbudził oburzenie i zwrócił uwagę na rosnące napięcia polityczne oraz zagrożenie dla bezpieczeństwa instytucji demokratycznych.
Źródło: bankier.pl