W Raciborzu policjanci zatrzymali 20-letniego mężczyznę, który ukradł towar ze sklepu, a przyłapany zaczął się szarpać, by uciec z łupem. Trafił do policyjnej celi i usłyszał już zarzuty.
Do zdarzenia doszło w jednym z raciborskich sklepów. Mężczyzna wziął towar i chciał wyjść bez płacenia. Zauważyła to pracownica sklepu i próbowała go zatrzymać. Wtedy 20-latek zaczął się szarpać, żeby zachować skradziony towar i uciec. To już nie jest zwykła kradzież sklepowa. W świetle prawa użycie siły wobec osoby, która chce odebrać łup, to kradzież rozbójnicza.
Co groziło za szarpaninę w sklepie?
Na miejsce przyjechali policjanci. Zamiast się uspokoić, mężczyzna zaczął ich wyzywać i znieważać. Mundurowi obezwładnili go i zatrzymali. Noc spędził w policyjnej celi.
Zebrany materiał trafił do prokuratury. 20-latek usłyszał dwa zarzuty: kradzieży rozbójniczej oraz znieważenia funkcjonariuszy podczas wykonywania obowiązków służbowych. To poważna sprawa. Za samą kradzież rozbójniczą grozi kara od roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności.
Dlaczego to nie była zwykła kradzież?
Różnica jest prosta. Gdyby mężczyzna spokojnie oddał towar po przyłapaniu, odpowiadałby za kradzież lub wykroczenie. Ale użył siły wobec ekspedientki, żeby utrzymać łup. Właśnie ten moment przesądza o surowszej kwalifikacji czynu. Do tego doszło znieważenie policjantów, które jest osobnym przestępstwem.
Co to oznacza dla mieszkańców?
Sprawa pokazuje, jak łatwo drobny incydent może zamienić się w poważne przestępstwo. Jeśli jesteś świadkiem kradzieży w sklepie, nie ryzykuj konfrontacji na siłę. Zapamiętaj wygląd sprawcy i jak najszybciej zawiadom obsługę oraz policję pod numerem 112. Pracownicy sklepów, którzy reagują, są chronieni prawem - agresja wobec nich jest dodatkowo karana. Warto też pamiętać, że wyzwiska pod adresem policjantów podczas interwencji to nie tylko emocje, ale odrębny czyn, za który można odpowiedzieć przed sądem.
Zrodlo: KWP Katowice (slaska)
Fot. Wikimedia Commons, CC BY-SA 3.0 pl, Jacek Halicki