Historyczne spotkanie w Waszyngtonie bez Polski
Poniedziałkowe spotkanie prezydenta USA Donalda Trumpa z ukraińskim przywódcą Wołodymyrem Zełenskim oraz innymi liderami państw europejskich uznawane jest za przełomowe w kontekście szukania zawieszenia broni na Ukrainie i udzielenia gwarancji bezpieczeństwa Kijowowi, wzorowanych na artykule 5 Traktatu Północnoatlantyckiego. Wśród uczestników obecni byli m.in. Emmanuel Macron, Giorgia Meloni i Rishi Sunak, jednak zabrakło tam oficjalnego przedstawiciela Polski, co spotkało się z krytyką i zaskoczeniem ekspertów.
Kto zawinił? Spor między prezydentem a rządem
Były szef protokołu dyplomatycznego MSZ Jan Wojciech Piekarski wskazuje, że kluczową osobą, która straciła szansę na udział, jest prezydent Karol Nawrocki. Według niego w decyzji o ominięciu spotkania wpłynęły względy polityczne i słabe współdziałanie pomiędzy kancelarią prezydenta a rządem. Piekarski dodał, że obawa Nawrockiego przed konfrontacją z Donaldem Trumpem i europejskimi partnerami mogła odegrać rolę:
„Szalenie szkoda, że brak było Polski na tym spotkaniu. Jego uczestnikiem miał być prezydent Karol Nawrocki... może prezydent nie był gotowy na występ w tak elitarnym gronie, może się trochę tego obawiał...” — Jan Wojciech Piekarski, były szef protokołu dyplomatycznego MSZ
Strona prezydencka odpowiada: odpowiedzialność za udział leży po stronie rządu
Przedstawiciele Kancelarii Prezydenta tłumaczą, że decyzja o obecności w formacie zapadła podczas telekonferencji tzw. koalicji chętnych, gdzie Polskę reprezentowali premier Donald Tusk oraz szef MSZ Radosław Sikorski. Marcin Przydacz, szef Biura Polityki Międzynarodowej, stwierdził, że to właśnie rząd nie zgłosił gotowości do udziału, stąd brak polskiej delegacji na spotkaniu w Białym Domu.
„Rozmowy w zakresie koalicji chętnych prowadził w sobotę pan premier, a w niedzielę minister Sikorski. I ani pan premier, ani minister Sikorski nie zgłosili gotowości Polski do udziału...” — Marcin Przydacz, Biuro Polityki Międzynarodowej
Reakcja Radosława Sikorskiego i stanowisko MSZ
Radosław Sikorski szybko odniósł się do słów Przydacza, zaznaczając w mediach społecznościowych, że posiadana przez MSZ relacja z telekonferencji nie potwierdza zgłaszania jakiejkolwiek obecności. Potwierdził to transkrypt rozmów, podkreślając potrzebę respektowania faktów w debacie publicznej.
„Wiceminister Przydacz dostał z MSZ szczegółową relację z telekonferencji Koalicji Chętnych i wie, że nie było tam żadnego zgłaszania obecności. Mamy transkrypt. Nie będzie łatwo współpracować bez szacunku dla faktów i minimum dobrej woli” — Radosław Sikorski, szef MSZ
Rzecznik MSZ Paweł Wroński podkreślił, że podczas przygotowań do spotkania nie ustalano sztywnej listy delegacji, a całość miała służyć pokojowi na Ukrainie, nie zaś rywalizacji o „krzesła”. Mimo to nieobecność Polski oceniono jako negatywną, co częściowo wynikało ze „skromnych informacji zwrotnych” ze strony kancelarii prezydenta.
Konsekwencje dla polskiej dyplomacji
Zaistniały chaos między prezydentem a rządem powoduje osłabienie pozycji Polski w kluczowych rozmowach dotyczących bezpieczeństwa regionu. Brak polskiego przedstawicielstwa na ważnym forum międzynarodowym może skutkować marginalizacją naszych interesów i wykluczeniem z dalszych negocjacji, gdzie decyzje o przyszłości Europy Wschodniej mogą zapadać bez udziału Warszawy.
Źródło: forsal.pl